Plan opieki zdrowotnej administracji Busha

Geneza debaty nad krajowym systemem opieki zdrowotnej leży w paradoksie: z jednej strony więcej dolarów wydaje się na opiekę zdrowotną w Stanach Zjednoczonych niż w jakimkolwiek innym kraju; z drugiej strony około 15 procent naszych obywateli nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Jako społeczeństwo Amerykanie wydali ponad 666 miliardów dolarów na opiekę zdrowotną w 1990 roku (ostatni rok, dla którego dostępne są dane liczbowe) – lub 12,2 procent naszego produktu narodowego brutto. W porównaniu z nieco ponad 7 procent w 1970 r. I nieco ponad 9 procent w 1980 r. Wyraźnie, wydatki na opiekę zdrowotną rosną w niezrównoważonym tempie.
W tym samym czasie około 37 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Nie mają ubezpieczenia opłacanego przez pracodawcę lub indywidualnie. Są zbyt młodzi na Medicare. I nie kwalifikują się albo nie korzystają z publicznych programów dla ubogich.
Propozycja reformy systemu opieki zdrowotnej prezydenta George a Busha, ogłoszona w Cleveland w dniu 6 lutego, skutecznie rozwiązuje oba te problemy, przy jednoczesnym utrzymaniu integralności partnerstwa publiczno-prywatnego w naszym systemie opieki zdrowotnej. Jego plan rynkowy dąży do zachowania wyższych aspektów amerykańskiego systemu, jednocześnie udostępniając owoce tego systemu wszystkim.
Rzeczywiście, Ameryka przewodzi światu w medycynie. Na przykład, z tylko 5 procentami światowej populacji, Amerykanom przyznano prawie połowę nagród Nobla w dziedzinie medycyny na przestrzeni lat. Nasz przemysł farmaceutyczny jest zdecydowanie najsilniejszy na świecie pod względem możliwości dostarczania społeczeństwu bezpiecznych nowych produktów. To samo dotyczy branży urządzeń medycznych. Nasza Administracja ds. Żywności i Leków jest złotym standardem na świecie pod względem bezpieczeństwa i skuteczności żywności i produktów medycznych. Mamy system edukacji w zakresie zawodów związanych z ochroną zdrowia, który rok po roku produkuje najlepiej wyszkolonych i najbardziej oddanych pracowników służby zdrowia w każdym kraju. A nasze programy zapewnienia jakości w medycynie są niedoścignione.
Nic z tego nie stało się przez przypadek. Stało się tak, ponieważ mamy silne partnerstwo prywatno-publiczne w opiece zdrowotnej, wykorzystując najlepsze cechy systemu wolnorynkowego, w razie potrzeby z pomocą rządową. Jest to system, który dał nam elastyczność, kreatywność, innowacyjność i konkurencję i przyciągnął najlepszych i najzdolniejszych amerykańskich umysłów do zawodów medycznych. Są to energie i intelekt, których Prezydent stara się wykorzystać w korygowaniu obecnych braków w amerykańskim finansowaniu i świadczeniu opieki zdrowotnej.
Tak więc fundamentalna różnica między wizją reformy służby zdrowia prezydenta Busha a planami wysuwanymi przez przywódców Demokratycznego Kongresu jest filozoficzna. Chodzi o to, czy chcemy pozostać wierni naszemu zaangażowaniu w wybór i sektor prywatny w opiekę zdrowotną, czy też jest to sprzeczne z naszym długim sukcesem poprzez rozpoczęcie niepewnej drogi scentralizowanego planowania. Podczas gdy prezydent chce wziąć to, co było dobrym systemem, systemem, który ustanowił światowy standard w opiece zdrowotnej, uczynił go lepszym i rozszerzył korzyści dla wszystkich Amerykanów, inni chcą zepsuć istniejący system i dokonać radykalnych reform.
Propozycje wysunięte przez demokratycznych członków Kongresu i gubernatora Billa Clintona – pod jakimkolwiek nazwiskiem – obejmowałyby masową nową interwencję rządu na rynku medycznym i doprowadziłyby ostatecznie do całkowitego przejęcia finansowania i świadczenia opieki zdrowotnej przez rząd
[więcej w: ośrodek uzależnień warszawa, hipokrates gorzów, badania do celów sanitarno-epidemiologicznych ]